Podrabiane herbaty
Gdy pojawia się temat podrabianej herbaty, to najczęściej mowa o odległych czasach, gdy drogocenną wówczas herbatę mieszano z wypełniaczami, albo ponownie sprzedawano już raz zaparzone liście. Tak bywało na przykład w XIX-wiecznej Anglii, lub tamże w czasie niedoborów herbaty podczas II Wojny Światowej. Ale podrabianie herbaty nie jest wyłącznie pieśnią przeszłości. Być może właśnie obecnie podrabia się najwięcej herbaty – w zależności od tego, jak definiujemy podrabianie i gdzie stawiamy granice. Poznajcie herbaty, które najczęściej się fałszuje obecnie, a także w jaki sposób się to odbywa i jakie oblicza może mieć herbaciany „fejk”.
Darjeeling
Najlepiej udokumentowany przykład podrabiania herbaty. Ta herbata z północno-wschodnich Indii zyskała sławę ze względu na swój unikalny styl, który sprawia, że herbaty darjeeling często wymykają się klasyfikacji. Już statystyka ujawnia, że coś jest nie tak – co roku sprzedaje się na świecie dwukrotnie więcej herbaty pod nazwą „Darjeeling”, niż dystrykt Dardżyling jest w stanie wyprodukować. Trzeba pamiętać, że produkuje się tam mało herbaty, ledwo 1% całej herbaty wytwarzanej w Indiach, która powstaje w zaledwie 87 niezbyt dużych ogrodach herbacianych. To właśnie rzadkość i ekskluzywność herbaty darjeeling jest częścią jej powabu i powodem wysokiej ceny.

oficjalne logo Darjeeling, którym oznaczane są oryginalne herbaty z Dardżylingu
Skoro jest to herbata tak unikalna, to w jaki sposób można ją podrobić, a także gdzie można ją podrobić? Chociażby w Nepalu, którego granica znajduje się o rzut kamieniem od najbardziej wysuniętych na zachód ogrodów Dardżylingu. Herbaty z Nepalu mogą oszukać nawet doświadczonych kiperów herbacianych, bo naprawdę są podobne do tych z Dardżylingu, jeśli przetworzy się je w tym samym stylu. Na szczęście producenci w Nepalu zaczynają dostrzegać wartość swojej herbaty i zamiast podrabiać darjeelingi, coraz częściej z dumą sprzedają herbatę nepalską. Można oszukać usta i nosy, ale specjalistyczne badania laboratoryjne są w stanie bez trudu potwierdzić lub zanegować autentyczność herbaty sprzedawanej jako darjeeling. Gleba Dardżylingu i jego unikalny mikroklimat odciskają na rosnących tam liściach swój trwały ślad, który da się zauważyć w analizie.
Złośliwi mogliby powiedzieć, że obecna sytuacja Dardżylingu to chichot losu, bo przecież herbata darjeeling, jak żadna inna, zrodziła się z wielkiego oszustwa, wręcz jawnej kradzieży, w największej operacji szpiegostwa gospodarczego w historii. Ale to opowieść na inną okazję.
Pu-erh
Być może najczęściej podrabiana herbata obecnych czasów. Podróbki herbaty pu-erh mają niejedną twarz. Z perspektywy chińskiej każda herbata, która nie pochodzi z prowincji Yunnan, a sprzedawana jest jako pu-erh, jest podróbką. Trzeba jednak zrozumieć producentów z Wietnamu, Birmy, Laosu i Tajlandii, bo historia herbaty pu-erh jest znacznie dłuższa niż historia współczesnych granic Chin, a herbata pu-erh historycznie powstawała także na terenach współcześnie zajmowanych przez wymienione państwa. Nie jest więc tak oczywiste, czy herbata z Laosu jest podróbką herbaty pu-erh, tym bardziej, że sami Chińczycy chętnie szmuglują ją przez granicę i sprzedają po znacznie wyższych cenach jako herbaty ze znanych regionów Yunnanu – co zdecydowanie trzeba już uznać za nieuczciwą praktykę.
Właśnie podrabianie herbat z mikroregionów Yunnanu jest znacznie większym problemem. Większość herbat podpisanych jako pochodzące ze wsi jak Lao Banzhang, Bingdao, Guafengzhai czy Xigui, w rzeczywistości powstaje zupełnie gdzie indziej. Kłamliwe informacje podawane są często co do wieku drzew, z których powstała herbata. Za gushu, czyli prastare drzewa herbaciane w wieku ponad 100 lat, trzeba słono zapłacić. Dlatego młoda herbata plantacyjna jest często sprzedawana jako gushu, lub w dużych ilościach mieszana z autentycznym gushu.
Jak wiadomo herbata pu-erh jest tym lepsza, im starsza. Nie jest to do końca prawda, ale na pewno im jest starsza, tym jest droższa. Aby sprzedać herbatę w wyższej cenie, nieuczciwi sprzedawcy przepakowują ją w celowo postarzane papierki, stosują metody przyspieszonego starzenia herbaty, które źle wpływają na jej jakość, a także po prostu dodają herbacie kilka lat, co nie jest trudne, bo jeszcze w latach 90. herbaty pu-erh często nie były oznaczane rocznikiem produkcji na każdym „ciastku”.
Właśnie podrabianie herbat z mikroregionów Yunnanu jest znacznie większym problemem. Większość herbat podpisanych jako pochodzące ze wsi jak Lao Banzhang, Bingdao, Guafengzhai czy Xigui, w rzeczywistości powstaje zupełnie gdzie indziej. Kłamliwe informacje podawane są często co do wieku drzew, z których powstała herbata. Za gushu, czyli prastare drzewa herbaciane w wieku ponad 100 lat, trzeba słono zapłacić. Dlatego młoda herbata plantacyjna jest często sprzedawana jako gushu, lub w dużych ilościach mieszana z autentycznym gushu.
Jak wiadomo herbata pu-erh jest tym lepsza, im starsza. Nie jest to do końca prawda, ale na pewno im jest starsza, tym jest droższa. Aby sprzedać herbatę w wyższej cenie, nieuczciwi sprzedawcy przepakowują ją w celowo postarzane papierki, stosują metody przyspieszonego starzenia herbaty, które źle wpływają na jej jakość, a także po prostu dodają herbacie kilka lat, co nie jest trudne, bo jeszcze w latach 90. herbaty pu-erh często nie były oznaczane rocznikiem produkcji na każdym „ciastku”.

banderola zabezpieczająca herbatę pu-erh firmy Haiwan
Najbardziej jaskrawym sposobem fałszowania herbat pu-erh jest jednak podszywanie się pod znane marki. Najczęściej podrabiana jest marka Dayi, produkowana w fabryce Menghai, producent najsłynniejszego blendu herbaty pu-erh, czyli receptury 7542. Marka Dayi chroni autentyczności swoich herbat banderolami i hologramami, aby zwykłe wydrukowanie podrabianych papierków nie było tak łatwe. Mimo to w ostatnich dwóch dekadach od wielkiego odrodzenia herbaty pu-erh chińska policja wielokrotnie informowała o przechwyceniu całych magazynów podrabianej herbaty pu-erh.
Można powiedzieć, że producenci herbaty pu-erh już ponad 100 lat temu podjęli kroki mające na celu ochronę autentyczności swoich produktów. Neifei, czy bilecik wprasowany w wierzchnią warstwę liści herbaty, jest niczym innym jak sposobem ochrony przed podrabianiem – aby przypadkiem ktoś nie próbował wpakować podrabianej herbaty w oryginalny papierek. Współczesne butikowe marki posuwają się nawet krok dalej, umieszczając w niektórych ciastkach po dwa bileciki – w wierzchniej warstwie liści i wewnątrz ciastka.
Xihu Longjing
Najsłynniejsza zielona herbata chińska oczywiście musi być fałszowana na dużą skalę. Mamy tu do czynienia z sytuacją analogiczną do tej znanej nam już z herbaty darjeeling. Na bardzo małym terenie powstaje herbata, na którą jest ogromny popyt. Longjing z obszaru Xihu jest herbatą o chronionej nazwie pochodzenia, czyli PDO (protected designation of origin), co jest oznaczeniem bardziej restrykcyjnym niż PGI (protected geographic indication), któremu podlegają herbaty darjeeling czy pu-erh. Obszar uprawy i produkcji oryginalnej herbaty Xihu Longjing to zaledwie 168 km². Dla porównania, dystrykt Dardżyling to ponad 2000 km². W przypadku herbaty z Xihu najczęstszymi fałszerzami są… sami rolnicy z Xihu! Mimo ścisłych kontroli, nadal udaje się im przemycać do Xihu surowe lub już przetworzone liście z okolicznych regionów i sprzedawać jako własne. Trzeba zaznaczyć, że często wcale nie musi to być herbata gorsza, a większość osób nie poczuje różnicy. Zwłaszcza w wypadku, gdy jest to herbata „z zewnątrz”, ale przetwarzana przez mistrzów z Xihu. Jednak oszustwo pozostaje oszustwem.

oryginalna herbata Xihu Longjing
Matcha
Zdziwieni? Wszystkie niuanse skomplikowanej uprawy i produkcji herbaty matcha pozostawiają dużo pola do nadużyć. Po pierwsze, oryginalna matcha musi pochodzić z Japonii, więc trzeba sprawdzać drobny druczek. Jeśli sprzedawca szczerze zaznacza, że herbata pochodzi z Chin, to nie można powiedzieć, że zachodzi jakieś oszustwo, ale też nie mamy do czynienia z oryginalną herbatą matcha, a raczej z chińską herbatą sproszkowaną wzorowaną na herbacie matcha.
Niestety, nawet w przypadku herbaty z Japonii nie pewności, że jest to prawdziwa matcha. Aby herbata mogła nosić tę nazwę, jej krzewy muszą być zacieniane przed zbiorem na odpowiednio długi czas, najczęściej co najmniej 20 dni, a następnie przetwarzane według bardzo szczegółowo określonego procesu, do formy liściastej herbaty tencha. Nie jest jasno określone, w jaki sposób powinno się zemleć liście tencha, żeby były herbatą matcha, ale najbardziej tradycyjna matcha powstaje przez mielenie w kamiennych żarnach. Jeżeli herbata nie jest zacieniana lub nie jest mielona z herbaty tencha, to finalny produkt nie jest herbatą matcha – dla tego typu herbat stosuje się w Japonii nazwę funmatsu cha, herbaty sproszkowane. Niestety niektórzy zachodni sprzedawcy herbaty matcha nie są tego nawet świadomi, a niektórzy zapewne celowo sprzedają tańszą funmatsu cha jako bardziej szlachetną matcha.
Niestety, nawet w przypadku herbaty z Japonii nie pewności, że jest to prawdziwa matcha. Aby herbata mogła nosić tę nazwę, jej krzewy muszą być zacieniane przed zbiorem na odpowiednio długi czas, najczęściej co najmniej 20 dni, a następnie przetwarzane według bardzo szczegółowo określonego procesu, do formy liściastej herbaty tencha. Nie jest jasno określone, w jaki sposób powinno się zemleć liście tencha, żeby były herbatą matcha, ale najbardziej tradycyjna matcha powstaje przez mielenie w kamiennych żarnach. Jeżeli herbata nie jest zacieniana lub nie jest mielona z herbaty tencha, to finalny produkt nie jest herbatą matcha – dla tego typu herbat stosuje się w Japonii nazwę funmatsu cha, herbaty sproszkowane. Niestety niektórzy zachodni sprzedawcy herbaty matcha nie są tego nawet świadomi, a niektórzy zapewne celowo sprzedają tańszą funmatsu cha jako bardziej szlachetną matcha.

oryginalna herbata matcha w japońskim chawanie Oribe
Sami japońscy producenci też nie są bez winy. Znane są przypadki, że z herbatą matcha mieszane są inne zielone proszki – chlorella czy nawet sproszkowany jarmuż. Zazwyczaj jest to oczywiście zaznaczone drobnym druczkiem, ale zawartość „obcych substancji” została odnotowana nawet w badaniach naukowych, w których przedmiotem badania były rzekomo czyste, stuprocentowe herbaty matcha.
Tajwańskie herbaty oolong
Proceder podrabiania herbat tajwańskich został w ostatnich latach znacznie ukrócony dzięki zdecydowanym działaniom odpowiednich służb. W sierpniu 2022 roku tajwański odpowiednik Sanepidu w towarzystwie policji skonfiskował 9600 kg wietnamskiej herbaty, która była sprzedawana jako wysokogórska herbata z Tajwanu. Herbata została w całości zutylizowana.
Podrabiane herbaty tajwańskie mogą pochodzić głównie z Wietnamu i Tajlandii. Skala problemu zmniejsza się nie tylko ze względu na większą czujność tajwańskich służb, ale także dzięki temu, że herbaty z Wietnamu i Tajlandii zaczynają wyrabiać sobie własną renomę. Już nie trzeba uciekać się do sprzedaży tych herbat na Tajwan, żeby otrzymać za nie uczciwą zapłatę. A to dlatego, że herbaty z Wietnamu i Tajlandii wcale nie odstają wyraźnie jakością od tajwańskich oryginałów. Zresztą gdyby było inaczej, to sprzedawanie ich jako herbaty tajwańskie nie byłoby możliwe. Miło widzieć, że czasem problem rozwiązuje się sam – w dodatku z korzyścią dla wszystkich stron konfliktu interesów!
Podrabiane herbaty tajwańskie mogą pochodzić głównie z Wietnamu i Tajlandii. Skala problemu zmniejsza się nie tylko ze względu na większą czujność tajwańskich służb, ale także dzięki temu, że herbaty z Wietnamu i Tajlandii zaczynają wyrabiać sobie własną renomę. Już nie trzeba uciekać się do sprzedaży tych herbat na Tajwan, żeby otrzymać za nie uczciwą zapłatę. A to dlatego, że herbaty z Wietnamu i Tajlandii wcale nie odstają wyraźnie jakością od tajwańskich oryginałów. Zresztą gdyby było inaczej, to sprzedawanie ich jako herbaty tajwańskie nie byłoby możliwe. Miło widzieć, że czasem problem rozwiązuje się sam – w dodatku z korzyścią dla wszystkich stron konfliktu interesów!

różne odsłony oryginalnej tajwańskiej herbaty oolong
To nie wszystko!
Nie tylko powyższe herbaty są podrabiane. „Skalne oolongi” z gór Wuyi nie zawsze pochodzą z gór Wuyi. Zielona herbata Biluochun jest podrabiana niemal tak często jak Longjing. Taiping Houkui rzadko wygląda tak, jak oryginalny Taiping Houkui wyglądać powinien. Żółta herbata nie zawsze przechodzi proces żółknięcia. Nie tylko herbaty, ale także słynne czajniczki do herbaty są fałszowane. Zapewne większość czajniczków sprzedawanych jako oryginalne „yixingi” nigdy nie była w Yixing ani nie ma w sobie nawet domieszki glinki z Yixing. Tam gdzie pojawia się prestiż i pieniądze, tam pojawiają się też oszustwa. Czy da się przed tym obronić? W pełni – nie. Ale będąc uzbrojonym w odpowiednią wiedzę łatwiej wychwycić podejrzane kwestie.
Konrad Pociask
luty 2025
W eherbata.pl traktujemy autentyczność herbaty jako jedną z najważniejszych wartości. Stale podnosimy swoje kompetencje, żeby móc przybliżać Wam jak najbardziej autentyczne i jak najlepsze herbaty.
Konrad Pociask
luty 2025
W eherbata.pl traktujemy autentyczność herbaty jako jedną z najważniejszych wartości. Stale podnosimy swoje kompetencje, żeby móc przybliżać Wam jak najbardziej autentyczne i jak najlepsze herbaty.
Najnowsze wpisy