TAK SMAKUJE HERBATA od 2006r.
wartość koszyka 0 pln ; ; dostawa od 7 pln, do darmowej brakuje 100 pln
FINALIZUJ ZAMÓWIENIE
  gramatura cena ilość wartość rabat
dostawa od 7 pln, do darmowej brakuje 100 pln
do zapłaty 0 pln
kod promocyjny
OK
FINALIZUJ ZAMÓWIENIE
powrót do listy artykułów

Qing Ming – kluczowy dzień dla miłośników herbaty 

 

Chiński festiwal Qing Ming (czyt. cing ming) przypadał w tym roku na 4 Kwietnia. Data ta jest kluczowa dla zbiorów herbaty. Wszelkie bowiem herbaty z tegorocznych wiosennych zbiorów sprzed tego dnia zyskują miano „ming qian” (czyt. ming cian), a w Polsce przyjęło się sformułowanie „sprzed światłości”, i są postrzegane jako herbaty najwyższej jakości ze względu na swą delikatność i subtelny smak. Chińscy farmerzy starają się więc nie tracić żadnego dnia poprzedzającego Festiwal Światłości, czy Święto Przodków (kiedy to zajmują się sprzątaniem grobów swoich bliskich) aby jak najwięcej herbaty trafiło w ręce koneserów tego cudownego napoju. Początek zbiorów wyznaczany jest też symbolicznie przez datę wypadającą w naszym kalendarzu na 5 marca, a chodzi o festiwal Jing Zhe – Budzenie Owadów.

W ubiegłym roku wiosenne zbiory były wyjątkowo znacznie krótsze niż zazwyczaj – a to ze względu na przedłużającą się porę deszczową. Z jednej strony do rąk miłośników herbaty trafiło znacznie mniej herbaty ming qian – zwłaszcza Long Jinga i Bi Luo Chuna; z drugiej, herbaty z takich zbiorów były znacznie lepszej jakości. Przedłużająca się zima spowodowała bowiem ograniczenie różnych chorób krzewów i różnych pasożytów. Za jakością, niestety, idzie i cena. Gdy 21 marca ubiegłego roku do jednej herbaciarni w Pekinie przyjechała świeża dostawa dwu i pół kilograma Bi Luo Chuna, cena wynosiła ok. 3000 zł za pół kilograma – co więcej, sprzedała się od razu po dostawie. W tym roku producentów herbaty czeka znacznie gorsza passa. Okazuje się, że zmniejszyła się ilość zamówień na herbaty sprzed Qing Ming. Ceny Long Jinga spadły o połowę, natomiast (jak zauważa jeden z producentów, prowadzący rodzinny biznes) koszty wzrosły o jakieś 10%. Podobno ma to związek z państwową walką z korupcją i rozrzutnością. Luksusowa herbata zawsze była idealnym podarkiem dla przedstawicieli władzy. Niektórzy ze sprzedawców z sentymentem wspominają czasy, gdy herbata ming qian była warta swojej wagi w złocie. Wydaje się jednak, że takie czasy już szybko nie wrócą.

Co niektórzy, zwłaszcza Ci, którzy dopiero zagłębiają się w smaki klasycznej herbaty mogą zadać sobie pytanie: czym specjalnym może się wyróżniać taka herbata? W czym taki Xi Hu Long Jing, może być lepszy od Long Jinga zbieranego chociażby pod koniec maja? Dlaczego chińczycy nie wahają się wykosztowywać na herbaty, które w końcu i tak za chwile wypiją?

Czym się charakteryzują herbaty ming qian?

Tak naprawdę, nie trzeba wcale spędzać cały lat na próbowaniu herbat żeby zauważyć różnicę. Wszystkie herbaty wiosenne ming qian to przede wszystkim pączki zbierane z samych koniuszków gałązek, na tyle delikatnie żeby nie uszkodzić ich struktury. Co więcej, zostają one w pełni przetworzone – wyselekcjonowane, wysuszone, prażone (zatrzymuje to proces fermentacji) jeszcze tego samego dnia, kiedy były zbierane.

Liście krzewów herbaty zbieranych na Long Jinga („smoczą studnię”) późnym marcem mają delikatne, kruche pączki oraz tak zwane: „jeden pączek z jednym listkiem” o czystym nefrytowym kolorze. Niektórzy chińczycy takiego Long Jinga z jednego pączka nazywają „lianxin” (liansin) – serce nasiona lotosu, ze względu na swój kształt. Kiedy jest to pączek z listkiem nazywają: „flagą na włóczni”; z kolei gdy krzewy herbaty na tyle wyrosną by dać pączek z dwoma listkami: „ptasi języczek”. Taki Long Jing bardzo się różni od tego, który jest zbierany pełną wiosną i ma już duże, mięsiste liście. Nasz wiosenny Long Jing będzie wracał do swojej oryginalnej formy rozwijając się niczym pąk kwiatu. Ze wszystkich rodzajów Long Jinga zbieranego wczesną wiosną, za najlepszego uważany jest bezkonkurencyjnie Xi Hu – zbierany jest w prowincji Zhejiang, w rejonie jeziora o takiej właśnie nazwie.

Młody Bi Luo Chun (znaczący tyle co „nefrytowy wiosenny ślimak”) odznacza się natomiast tym, że posiada tylko i wyłącznie drobniutkie pączki, pozwijane niczym ślimaczki. Taki młody Bi Luo Chun ming qian może mieć nawet 70000 pączków na pół kilo herbaty. Farmer z Suzhou powiedział, że czterdziestu robotnikom zajęło aż dwa dni uzbieranie pączków na zaledwie dwa i pół kilograma Bi Luo Chuna. Wysuszona już herbata, gotowa do zaparzenia, odznacza się dużą ilością bialutkich włosków w postaci puchu, co podkreśla jej wysoką jakość. Po zaparzeniu listki rozwijają się, stają się pełne, zgrabne, o zielono-żółtawym kolorze: zaczynają wyglądać tak, gdy się znajdowały jeszcze na krzewie, na zboczach góry Dong Ting, ze stokiem zapadającym się w odmętach gigantycznego jeziora Tai Hu, w zielonej prowincji Jiangsu.

Jest jeszcze wiele herbat, które zawdzięczają swą jakość wczesnowiosennym zbiorom. Już niezaliczane do herbat ming qian czy Pierwszej Herbaty są herbaty wiosenne, ale zbierane aż do Gu Yu (oznacza datę, kiedy deszcz nawadnia zboże), czyli ok. 20 kwietnia. Chociażby znany z wielkiej dziesiątki chińskich herbat Xin Yang Mao Jian, odznaczający się pączkami przypominającymi dwucentymetrowe jadeitowe szpileczki, pochodzący z prowincji Henan, znanej ze swych gigantycznych, skalistych niemal fantastycznych gór, tak często widywanych na chińskich zwojach. Herbata ta zrywana po Qing Ming, a przed Gu Yu określana jest już yuqian – sprzed deszczu. Nie zawsze jest też tak, że herbatami ming qian można się tylko krótko delektować. Część pączków i listków zbieranych przed Qing Ming w Yunnanie jest prasowana w pu’erowe ciastko (cegiełkę, grzybka, czy inną formę), przez co herbata dojrzewa latami, i dobrze przechowywana zachowuje swój bogaty kwiatowy smak na przyszłe okazje – nie jest już jednak tak subtelna w smaku, jak herbaty zielone.

Jak zaparzyć herbatę ming qian?

Herbaty wiosenne są niesamowicie delikatne i wrażliwe, dlatego trzeba bardzo uważać przy ich zaparzaniu, by nie zepsuć smaku, oraz genialnej herbaty, którą ręcznie zbierali i przetwarzali farmerzy z głębi Chin. Profesjonalni chińscy mistrzowie herbaty zalecają niskie temperatury: 80C dla Long Jinga i 70C dla Bi Luo Chuna. Wtedy mamy pewność, że nie zniszczymy subtelnego smaku herbaty i nie zabijemy cennych substancji odżywczych.

Najlepiej również parzyć takie herbaty w szklanych naczyniach – yixing może zanieczyszczać delikatny smak jak i woń, z kolei porcelanowe naczynia nie pozwolą nam podziwiać niesamowitego widowiska jakie rozgrywa się podczas „dojrzewania” herbaty podczas parzenia. Piękny zielonkawo-żółtawy napar podobno pozwala odpocząć oczom, po ciężkim męczącym dniu, czy wpatrywaniu się w komputer i telewizor. Delikatny kwiatowy smak pozwala uwolnić się zmysłom i myślom od zgiełku miast, pracy i skierować się ku górzystym, porośniętym zielenią terenom Chin, przykrytych całunem ciężkiej mgły.

Parząc Long Jinga zalecane jest, by wpierw zalać liście małą ilością wody (ok. 1/4 - 1/3 całości), tak żeby przykryć liście. Następnie powinno się potrząsnąć delikatnie naczyniem i natychmiast wylać wodę pozostawiając listki i pączki w środku – wszystko w celu namoczenia i wypłukania herbaty. Następnie należy jeszcze raz wlać wodę, ale stopniowo: najpierw jedną trzecią naczynka, potem do dwóch trzecich, a później do końca. Takie przygotowanie Long Jinga powinno zająć około 40 sekund. W trakcie tego całego „rytuału” pączki rozwijają się niczym młode kwiaty, tańczą i podskakują, raz w górę, raz w dół.

W przypadku Bi Luo Chuna zalecane jest by herbatę wrzucić do naczynia już napełnionego wodą. To z tego względu, że herbata jest zbyt delikatna i zbyt gorąca woda mogłaby zabić cenne witaminy. Następnie należy delikatnie potrząsnąć naczyniem, a herbata powinna być gotowa po dwudziestu sekundach. Ze względu na swój wyjątkowy charakter tej herbaty nie trzeba przepłukiwać.

Herbatę taką można zaparzać nawet do pięciu razy zanim straci smak się osłabi na tyle, że będziemy go z trudem czuć. Dobrze jest też tą wspaniałą herbatę pić po posiłku, z tego powodu, że zwiększa ona nasz apetyt, a szkoda psuć smak tego cudownego naparu utrzymującego się w ustach posiłkiem.

P.P.