Cena Ilość Wartość Rabat Usuń
Suma: 0 PLN

Logowanie

Zamawiam
Kod rabatowy:
KLASYCZNA PREMIUM BIAŁA ŻÓŁTA ZIELONA ZIELONA Z DODATKAMI OOLONG CZARNA CZARNA Z DODATKAMI PU ERH ZIOŁA ROOIBOS OWOCOWA YERBA MATE AKCESORIA

Japońska herbata a radioaktywność

 

Co jakiś czas spotykamy się z pytaniami, czy bezpieczne jest picie japońskiej herbaty – czy w wyniku awarii elektrowni jądrowej w Fukushimie nie została ona skażona? Uważam, że nie ma potrzeby wyważać otwartych drzwi i pisać długich elaboratów o czymś, co już zostało doskonale opisane. Zachęcam więc przede wszystkim do zapoznania się z artykułem na ten temat, zamieszczonym na portalu World of Tea, oraz ze źródłami do tego artykułu:

https://www.worldoftea.org/is-japanese-tea-safe-to-drink/

 

W tym miejscu dokonam krótkiej syntezy zawartych tam informacji, nieznacznie tylko je uzupełniając.

 

Szukający sensacji mogą się rozejść. Japońska herbata jest bezpieczna!

W skrócie należy powiedzieć: nie ma najmniejszych powodów do obaw. Japońska herbata jest w pełni bezpieczna i daleko jej do przekroczenia nawet najbardziej surowych norm radioaktywności. Po awarii w Fukushimie Japonia pięciokrotnie zaostrzyła normy dopuszczalnej aktywności promieniotwórczej dla eksportowanych produktów spożywczych, z dotychczas dopuszczalnych 500 bekereli (Bq) na kilogram do 100 bekereli na kilogram. Dla krajów Unii Europejskiej norma dla importowanych produktów nadal wynosi 500 Bq/kg, a dla Stanów Zjednoczonych – 1200 Bq/kg. Amerykańska norma też wcale nie jest pobłażliwa i zapewnia konsumentom stuprocentowe bezpieczeństwo. Japonia stała się więc krajem z najbardziej rygorystycznymi normami dotyczącymi promieniowania. Jak widać norma ta dotyczy 1 kg żywności – herbaty spożywa się w przeliczeniu na wagę znacznie mniej, niż np. owoców czy ryżu, ale badana jest zgodnie z tymi samymi normami! Co więcej, zazwyczaj herbaty wcale nie jemy, a jedynie parzymy. Nawet w przypadku skażonej herbaty, radioaktywność naparu byłaby niewielka. Do naparu przedostaje się jedynie od 2 do 10% materiału radioaktywnego z liści.

 

Oczywiście inaczej jest z herbatą matcha. Tutaj spożywamy całe liście rozprowadzone w wodzie. Zakładając, że radioaktywność zakupionej przez nas matcha jest notowana na granicy japońskiej normy (100 Bq/kg), a spożywamy jej 12g (co jest ogromną i niezalecaną ilością!) na dzień przez okrągły rok, przyjęlibyśmy taką samą dawkę promieniowania jak… zjadając w ciągu tego roku 29 bananów. To dlatego, że 0.0117% naturalnie występującego potasu jest radioaktywne, a banany zawierają potas. Nie tylko banany: radioaktywny potas zawierają też ziemniaki, kawa i wiele innych produktów. Nadal są to znikome ilości promieniowania i nie trzeba się nimi przejmować. W wielu miejscach globu i w wielu sytuacjach naszego codziennego życia jesteśmy narażeni na dawki promieniowania wyższe, niż przy codziennym spożywaniu 12 gramów matcha o aktywności promieniotwórczej 100 Bq/kg.

 

Bariery geograficzne dla rozprzestrzeniania skażenia

Zamknięta, skażona strefa wokół elektrowni w Fukushimie rozciąga się tylko do 30 km od samego reaktora, natomiast plantacje herbaty w prefekturze Shizuoka (gdzie produkuje się 40% japońskiej herbaty) położone są 360 km od niego. Również produkujące dużą ilość herbaty prefektury Kagoshima i Miyazaki są oddalone od Fukushimy o ponad 1000 km. Jeśli uprawiana tam herbata jest w jakimkolwiek stopniu radioaktywna, to nie w wyniku awarii w Fukushimie.

 

Prawo a rzeczywistość – czy herbata jest badana?

To bardzo zasadne pytanie. Nie każda herbata japońska jest badana. Przymusowe badania są wyrywkowe, ale ich wyniki pokazują, że japońskie herbaty nawet nie zbliżają się do surowej ustalonej normy. Wielu eksporterów poddaje się badaniom z własnej woli i wynikami tymi chętnie się dzielą. Na przykład firma Aiya co miesiąc udostępnia zainteresowanym wyniki testów na radioaktywność herbat. Nie trzeba długo szukać, aby znaleźć więcej wyników takich badań: w tym badaniu przeprowadzonym na zlecenie firmy Harimaen promieniowania w herbacie nie wykryto w ogóle, co oznacza, że jest poniżej wartości wskazanej w prawej kolumnie tabeli (poniżej 1 Bq/kg). Tuż po katastrofie w Fukushimie świat obiegła sensacyjna informacja, że japońska herbata nie spełnia wymogów, a jedna partia takiej herbaty została wyeksportowana do Francji to jedynie wzmogło czujność importerów i eksporterów, w związku z czym sytuacja taka już się nie powtórzyła. W Japonii silnym echem odbiła się informacja, że herbata z Sayamy (prefektura Saitama) przekracza dopuszczalne poziomy radioaktywności, jednak wykazywały to badania tylko z roku 2011, a z lat kolejnych już nie.

 

Opracowanie: Konrad Pociask

 

Zachęcamy do lektury innych artykułów o herbacie japońskiej:

Shincha – japońska herbata na wiosnę

Asamushi, fukamushi i wszystko pomiędzy. O stylach herbaty sencha.

 

Kraków, Floriańska 13, tel: 12 422 93 82, biuro@eherbata.pl