Forum Herbaciane

Herbata forum => Herbaty na co dzień => Wątek zaczęty przez: modessef1 w 25 Marzec, 2012, 20:17:51 pm

Tytuł: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: modessef1 w 25 Marzec, 2012, 20:17:51 pm
Witam,
Czytając forum trafiłem na opinię, że długo parzona herbata potrafi wydzielać jakieś szkodliwe związki.
Jak ma się sprawa z długo mokrymi listkami herbaty tzn. Zaparzam z rana, odkładam i te same liście zaparzam jeszcze na wieczór. Myślicie, że podczas tego wielogodzinnego odstępu między parzeniami kiedy liście przez długi czas są po prostu mokre mogą coś wydzielać? Jakieś szkodliwe związki?
Czekam na Wasze opinie.

Pozdrawiam,
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: ziomiwan w 25 Marzec, 2012, 21:06:51 pm
Przecież to tyczyło i herbaty już zaparzonej jak i "leżakujących" do wieczora liści.

Sam dość długo tak robiłem, dopóki Panie które mają ogromną wiedzę na temat herbaty i wszelkie tematy herbaciane uświadomiły mi do końca, że nie warto tak przy-oszczędzać.

Wyrzucaj te liście, bądź zaparzaj od razu i pij w ciągu dwóch godzin.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: modessef1 w 26 Marzec, 2012, 10:22:12 am
a te panie z ogromną wiedzą na temat herbaty i wszelkie tematy herbaciane nie sprzedają przypadkiem herbaty i może chociaż w minimalnym stopniu im zależeć na tym byś zamiast 1 jednostki herbaty kupił 2 na miesiąc?

Czekam na opinię także innych osób. Najlepiej jakby było to poparte jakimiś badaniami. Z tym bym się najchętniej zapoznał. Sprzedawcy potrafią różne rzeczy mówić, nie obrażając sprzedawców i tych Pań(kimkolwiek są) oczywiście:)
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: odalisques w 26 Marzec, 2012, 11:15:43 am
Witam,
Czytając forum trafiłem na opinię, że długo parzona herbata potrafi wydzielać jakieś szkodliwe związki.
Jak ma się sprawa z długo mokrymi listkami herbaty tzn. Zaparzam z rana, odkładam i te same liście zaparzam jeszcze na wieczór. Myślicie, że podczas tego wielogodzinnego odstępu między parzeniami kiedy liście przez długi czas są po prostu mokre mogą coś wydzielać? Jakieś szkodliwe związki?
Czekam na Wasze opinie.

Pozdrawiam,

Idealna sytuacja to taka, w której czas pomiędzy zaparzeniami nie wynosi więcej niż kilka (3-5) godzin. Samo "leżakowanie" wcześniej zaparzonych liści nie powoduje wytwarzania się w nich toksycznych związków. Skutkuje jednak ono ich oksydacją - tym większą, iż dłużej liście leżą. Herbata zaparzona z takich liści traci wszystkie swoje właściwości zdrowotne (w zależności od gatunku zmianie ulega także smak).

Jeśli liście dodatkowo leżą w zamkniętym naczyniu/czajniczku/whatever, już po kilku godzinach (6-10) zaczyna się na nich rozwijać grzybnia - choć nie widać tego gołym okiem jeszcze przez następnych 10-20 godzin. Mykotoksyny, które na skutek tego przedostają się do herbaty są bardzo szkodliwe dla organizmu, często są one rakotwórcze.

Jeśli więc parzysz liście więcej niż raz (a większość gatunków na to pozwala), rób to zawsze w krótkim odstępie czasu.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: ziomiwan w 26 Marzec, 2012, 17:01:54 pm
Te Panie prowadzą blog "Morze Herbaty" którym Chiny nei są obce, ale tak głosi również inny znamienity herbaciarz Sayama (Robert Tomczyk który napisał tę książkę http://www.gandalf.com.pl/b/zapiski-o-herbacie/ ), tak więc możesz wierzyć na słowo.

Badania? Wystarczy pomyśleć. Jeśli wilgotny liść (silne właściwości higroskopijne herbaty należy również wziąć pod uwagę) leży sobie w ciepłym miejscu, bakterie zaczynają się mnożyć na jego powierzchni, zaczynając proces fermentacji.
Wbrew pozorom fermentacja szybko może się rozpocząć.
Po kilkunastu godzinach masz piękną bakteryjną papkę.  

Badania zapewne również można znaleźć, wystarczy w google poszukać.

modessef1- herbat wysokiej jakości nie parzę nigdy w tradycyjny sposób. Zawsze robię to metodą gong fu cha. Zaparzam tradycyjnie jedynie marketówki które piję zamiast zwykłej wody.


odalisques- oksydacja to inny proces ;) . To proces który herbata przechodzi podczas obróbki zaraz po zbiorach.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: odalisques w 26 Marzec, 2012, 18:36:16 pm

odalisques- oksydacja to inny proces ;) . To proces który herbata przechodzi podczas obróbki zaraz po zbiorach.

Oba procesy to redox (określenie bilionów różnych reakcji o wspólnym mianowniku e-), lecz inne komponenty biorą udział w procesie - uzupełnij wiedzę, zamiast bezcelowo się wymądrzać. Poza tym mylisz fermentację beztlenową z pleśnią. Katechiny, którym zielona herbata zawdzięczna większość swoich właściwości zdrowotnych reagują bardzo silnie z tlenem (argonem, metanem), tworząc złożone związki chemiczne o innych właściwościach, nie mających pozytywnego wpływu na nasze organizmy.

Tak jak napisałem - pijąc wyleżaną, parzoną dużo wcześniej herbatę pijemy napar o ułamku początkowych właściwości zdrowotnych, dodatkowo ryzykując spożycie związków silnie szkodliwych.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: ziomiwan w 26 Marzec, 2012, 19:38:06 pm
Dowiedz się najpierw mądralo na czym polega oksydacja w przypadku herbaty. A dopiero później zacznij snuć swoje wielkie teorie.

Ale co tu dużo mówić... Wiesz i tak wszystko lepiej, poczynając od 2kg senchy japońskiej rewelacyjnej (choć podejrzewam, że prawdziwie rewelacyjnej senchy japońskiej nie piłeś ;) ), a na oksydacji i wszelkich zagwozdkach herbacianych kończąc ;) .

Dodam, że na tym zakończę rozmowę z Tobą, albowiem zbyt bardzo lubię to forum, aby prowadzić bezcelowe rozmowy, a tym samym zaśmiecać je.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: odalisques w 26 Marzec, 2012, 22:40:04 pm
Wybacz, jeśli Cię zdenerwowałem - aczkolwiek niepotrzebnie wdajesz się w dyskusję na temat, z którego nie posiadasz wystarczającej wiedzy. Studiuję biochemię, chciałem więc pomóc zainteresowanym w uzyskaniu rzetelnych informacji. Wszystko o czym pisałem możesz na własną rękę odnaleźć i potwierdzić w sieci. Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: koena w 28 Marzec, 2012, 14:00:09 pm
@ziomiwan Zaraz po zbiorze herbatę zieloną poddaje się obróbce cieplnej, chroniąc się przed oksydacją o.O czyli ogranicza się ją do minimum, a oksydacji poddaje się herbatę czarną. Nie wiem jak ty czytasz swoje "guru" ale raczej bez zrozumienia. Na blogu Morze herbaty można przeczytac o powstawaniu różnych herbat:

Cytuj
A ściślej mówiąc oksydacja zachodzi, gdy liść w czasie więdnięcia traci wodę, a substancje w nim zawarte wchodzą w reakcję z tlenem z powietrza. Reakcję tę można przyspieszyć lub zatrzymać przez podgrzewanie, uzyskując w ten sposób różne właściwości herbaty.

W przypadku zielonej herbaty właśnie powstrzymuje się proces oksydacji przez podgrzewanie :) O czym można przeczytać w wielu źródłach.
Poza tym jak można brzmieć tak bufonowato i się wymądrzać, bardzo nie ładnie. Ja czy @odalisques tłumaczymy po prostu.

To dość śmieszne, ale nie wiem czy kolega wyżej sprawdził ale oksydacja = utlenianie, czyli łączenie się związków chemicznych z tlenem, co nie może być wyłącznie słowem używanym jako "proces który herbata przechodzi podczas obróbki zaraz po zbiorach.", bo jest to ogólnie w chemii znane zjawisko :D i zachodzi właśnie również "bezpośrednio po zbiorach"

Herbata utlenia się również gdy jest już zaparzona i nie wypija się jej od razu tylko stoi; można wtedy zauważyć, że zwykle zmienia się drastycznie kolor i smak; To polifenole zawarte w zielonej herbacie się utleniają czyli oksydują :P

Przepraszam za spam :)

@modessef1 Odpowiadając na pytanie: jeśli zostawisz zaparzony raz susz zielonej herbaty w koszyczku na otwartym powietrzu, biorąc wtedy pod uwagę, że nie powinna (mówiąc potocznie) skisnąć - czyli żeby nie stało się o to o czym pisał @odalisques ; stanie się tyle, że to co najcenniejsze w zielonej herbacie stracisz - antyoksydanty = polifenole; Smak na drugi dzień też nie jest dokońca ten sam, gdy tak robiłam miałam wrażenie że herbata była mniej intensywna w smaku;

Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: krzysztofsf w 28 Marzec, 2012, 14:13:24 pm
Stosunkowo czesto zostawiam na kilkanascie godzin Pu Erh i czasem oolong (zwlaszcza Dahongpao) - ostatnie parzenie polnoc czy pozniej i potem doparzenie okolo 17-ej nastepnego dnia.
Przy Pu Erh mam wrazenie, ze jest to czesto wrecz korzystne i to jedno czy dwa opoznione parzenia sa lepsze, niz ostatnie wycisniete w nocy przed pojsciem spac. Mikroflora sie "domnaza" ? :)
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: ziomiwan w 28 Marzec, 2012, 21:45:58 pm
krzysztof- puera zostawiłem (sławnego Menghai Dayi Pu'er 1996) i nie zmienił się, a wręcz jakby polepszył. Nie będę snuć domysłów dlaczego tak się dzieje, bo profesory się rzucą zaraz.

Czyżby koena i odalisques to jedna osoba? ;)
Nawet jeśli nie to podejrzewam, kolejną osobę studiującą biochemię, a może astronautykę?


Odpowiedź była dłuższa i nie tak miła, ale postanowiłem zedytować i nie robić syfu na forum Mariuszowi którego szanuję.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: odalisques w 29 Marzec, 2012, 02:33:42 am
Czyżby koena i odalisques to jedna osoba? ;)

Kompromitujesz się.

Odpowiedź była dłuższa i nie tak miła, ale postanowiłem zedytować i nie robić syfu na forum Mariuszowi którego szanuję.

Recepta jest prosta, nie wierzgaj gdy wytyka ci się twoją niekompetencję. Na wartościowych poradach wszyscy odwiedzający skorzystają. Na twoim bełkocie i osobistych wycieczkach już nie.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: modessef1 w 29 Marzec, 2012, 15:39:27 pm
Fajnie, że jest zainteresowanie moim pytaniem i wywiązała się mimo wszystko konstruktywna dyskusja.
Reasumując Wasze wypowiedzi lepiej nie zostawiać już zaparzanych liści na długo.
Jako, że piję herbatę max 2razy dziennie(rano i wieczorem) będę teraz po każdym zaparzaniu wyrzucał liście.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: ziomiwan w 29 Marzec, 2012, 17:27:18 pm
odalisques- wielmożny profesorze, czy może studencie biochemii czy co tam sobie wyobraziłeś. 
Twoje wartościowe porady możesz wsadzić sobie w buty, trolli takich jak Ty jest w internecie na pęczki. Po prostu trzeba się nauczyć z takimi współżyć, niestety nie da się ich wyplenić. Ciekawe, że zawsze pod koniec swojej odkrywczej odpowiedzi okazuje się, że taki jeden troll z drugim jest profesorem, doktorem czy innym specjalistą w dziedzinie jakiej dotyczy temat.

Niestety mam alergię na takich ludzi...
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: odalisques w 29 Marzec, 2012, 20:48:10 pm
Reasumując Wasze wypowiedzi lepiej nie zostawiać już zaparzanych liści na długo.
Jako, że piję herbatę max 2razy dziennie(rano i wieczorem) będę teraz po każdym zaparzaniu wyrzucał liście.

Musisz przejść na ciemną stronę mocy (4-5 herbatek dziennie), wtedy problem sam zniknie :)
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: modessef1 w 29 Marzec, 2012, 21:31:26 pm
Co za dużo to nie zdrowo. Od lat piję dwie dziennie. No chyba, że się źle czuję lub w okresie jesienno zimowym zdarza mi się pić więcej.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: ziomiwan w 29 Marzec, 2012, 22:03:20 pm
Musisz przejść na ciemną stronę mocy (4-5 herbatek dziennie), wtedy problem sam zniknie :)

"Herbatka" może być, owocowa, a koledze chodzi o herbaty czyli napar z liści krzewu herbacianego camellia sinensis. Dodam, że herbatą nie jest również rooibos, czy napar z ziół, kory i tym podobnych.

Uzupełnij swoją wiedzę, zamiast wypisywać bzdury. Studiuję herbatologię z nazewnictwem więc wiem co mówię.



modessef1- w przypadku herbaty nie ma czegoś takiego jak co za dużo to niezdrowo ;) . Można pić ile dusza zapragnie. Ja herbatę piję przeważnie popołudniami i wieczorami więc nie muszę dwa razy liści sypać ;) . Rano nie mam sił i ochoty na herbatę, ani nic innego.
Jeszcze pozwolę sobie zapytać. Parzysz liście tradycyjnie (sitko/zaparzacz) czy też gongfu?
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: modessef1 w 29 Marzec, 2012, 22:22:30 pm
Jeszcze pozwolę sobie zapytać. Parzysz liście tradycyjnie (sitko/zaparzacz) czy też gongfu?
Mam takie sitko wsadzane w kubek i na to przykrywkę.
Rano nie mam sił i ochoty na herbatę, ani nic innego.
Ja z rana bez herbatki nie przeżyję. Nie dam rady zjeść śniadania bez herbaty. Więc albo pomęczę się z jej zaparzeniem albo pójdę głodny do pracy:D
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: odalisques w 30 Marzec, 2012, 14:03:00 pm
Co za dużo to nie zdrowo. Od lat piję dwie dziennie. No chyba, że się źle czuję lub w okresie jesienno zimowym zdarza mi się pić więcej.

4-5 to jeszcze dopuszczalna norma :) Większa ilość to już drżenie rąk i nadpobudliwość.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: koena w 30 Marzec, 2012, 18:07:03 pm
hehe no to mnie to wszystko rozbawiło
@ziomiwan jestem kobietą, a odalisques chyba mężczyzną ? (wnioskuję z odmiany słów ;). Nie jestem po biochemi, ale dość dużo czytam i mam do czynienia z językiem, więc czytać ze zrozumieniem umiem. Ty najwyraźniej nie. Dość rzeczowo wyjaśniłam "oksydację".

Ale najbardziej ze wszystkiego dziwi mnie że tyle mężczyzn pija zieloną herbatę i interesuje się tym więcej niż "wlać/zalać/wypić" :) Dużo więcej znam kobiet w tym fanklubie niż mężczyzn :) Fajnie.

Herbatę pijam cały dzień, dużo, więc tu zgadzam się z @ziomiwan że nie ma "co za dużo to nie zdrowo" :) Nie mogłabym się tak ograniczać do 2 dziennie. Zaparzam w dzbanku żeliwnym, piję w ceramicznej czarce. Metodą podaną przez @ziomiwana nie dałabym rady, bo piję baaaardzo dużo. Rodzice zawsze mi mówili, że jestem jak gąska :P Zawartość czajniczka bardzo szybko znika, ale delektuję. Poza tym minimum 1,5l dziennie powinno się pić różnych płynów. 2 kubki to nawet ni 1/3 zapotrzebowania organizmu :)
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: modessef1 w 30 Marzec, 2012, 18:13:59 pm
Poza tym minimum 1,5l dziennie powinno się pić różnych płynów. 2 kubki to nawet ni 1/3 zapotrzebowania organizmu :)
tak, wiem. Ino tylko na 2 kubkach płynów dziennie bym nie wyrobił:D
Na szczęście badziewia typu cola i inne sikacze nigdy mnie nie pociągały więc od dawien dawna piję po prostu wody typu cisowianka, żywiec zdrój itp.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: krzysztofsf w 31 Marzec, 2012, 06:30:10 am
Zaparzam w dzbanku żeliwnym, piję w ceramicznej czarce. Metodą podaną przez @ziomiwana nie dałabym rady, bo piję baaaardzo dużo.

Gong fu cha jest wlasnie bardzo wydajne i pije sie ta metoda duzo herbaty.
Pierwsze parzenia oolong czy Pu Erh sprowadzaja sie wrecz do parzenia w trakcie wylewania herbaty z czajnika do naczynia z ktorego ja pijemy.
Fakt, ze trzeba siedziec w poblizu elektrycznego dzbanka i co kilka minut dogrzewac wode na kolejne parzenia. Naturalnie korzystamy z malych czajniczkow - do okolo 200 ml., co daje kazdorazowo od 170  - 100ml. naparu (ilosc zmniejsza sie z czasem w miare pecznienia lisci w czajniczku).
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: ziomiwan w 31 Marzec, 2012, 11:47:35 am
Prawda. Z jednego zasypania liśćmi dzbanuszka wyciągamy około 600-1000ml ( w zależności od tego jaka to herbata, jakiej jakości itd.), chyba że mowa o bardzo dobrej jakości puerach to nawet 2500ml wchodzi w grę ;) .

modessef1- z wód polecam Muszynę, Muszyniankę i Krynica Zdrój (chyba tak się nazywa), są to wspaniałe wody mineralne, które prócz nawodnienia organizmu dodatkowo dostarczą Ci minerałów.
Herbaty możesz wypić nawet i dwa litry, nic Ci nie będzie ;) . Ale polecam zaznajomić się z metodą gong fu cha i wypróbować. Herbata całkiem inaczej smakuje i pachnie.   A zamiast dzbanka elektrycznego w celu dogrzewania wody, można sobie sprawić termos, mi sprawdza się wyśmienicie.

Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: gooner92 w 01 Kwiecień, 2012, 00:40:04 am
Mogę spytać, ziomiwan, dlaczego nie pijesz wody? Chyba, że źle zrozumiałem "(...)Zaparzam tradycyjnie jedynie marketówki które piję zamiast zwykłej wody.(...)"
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: Janusz w 01 Kwiecień, 2012, 07:53:20 am
Witam,

Jestem miłośnikiem turystyki pieszej połączonej z fotografowaniem krajobrazu.Sezon turystyczny rozpoczynam około połowy kwietnia.Zazwyczaj wstaję bardzo wcześnie,aby w zaplanowanym miejscu znaleść się około 30 minut przed wschodem słońca.Do plecaka zabieram termos z zieloną herbatą (bądź Milk Oolong).Herbatę parzę w przeddzień wieczorem i napar wlewam do termosu.Odstęp czasu między zaparzeniem,a pierwszym łykiem herbaty wynosi 10 - 12 godzin.

Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: Janusz w 01 Kwiecień, 2012, 09:35:07 am
cd. Wątek "Długie odstępy czasu....." dokładnie przeczytałem,ale zapytam :czy w tak długim czasie rzeczywiście napar w termosie traci swoje właściwości lecznicze i powstają zwiazki szkodliwe dla zdrowia ?

PS
Poprzedni mój post ukazał się niekompletny.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: Naz w 01 Kwiecień, 2012, 19:30:27 pm
Przede wszystkim napar zmienia smak. Nie poczujesz wtedy tego, co dana herbata ma najlepszego do zaoferowania. Po takim czasie musi być już napar schłodzony, nawet w termosie. Jakiego używasz termosu? Ja także termosu używam przy gong fu. Przy sześciu parzeniach dwukrotnie wlewam wodę do niego. Najczęściej dzieląc 4 na 2, ewentualnie po połowie.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: ziomiwan w 02 Kwiecień, 2012, 10:56:40 am
gooner92- troszkę źle się wyraziłem. Piję wodę, Muszynę, Muszyniankę i wszelkie mineralne wody, ale zamiast napoi wolę zaparzyć sobie marketową herbatę. Szczególnie jak nie mam dobrej wody w domu ;) .

W termosie raczej zachodzą inne procesy chemiczne. Wiem, że herbata z termosu nie smakuje już tak jak powinna, zmienia się i to bardzo, faktem jest że lepsza jest niż taka która stała sobie w kubku czy filiżance, ale jak pewnie sam zauważyłeś to nie jest to. Jest na pewno zdrowsza niż ta z filiżanki, ale w jakim stopniu nie wiem.

Naz- jakiej pojemności masz termos??
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: Janusz w 02 Kwiecień, 2012, 11:23:54 am
Cytat: Naz link=topic=677.msg3312#msg3312 date=1333305027 Jakiego używasz termosu?
[/quote
                                                                                                 Używam termosu 1-litrowego ze szklanym wkładem.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: Naz w 02 Kwiecień, 2012, 12:47:34 pm
Mój ma pojemność 0,75l. Używam czajniczka o pojemności ok. 130 ml. Oprócz pierwszych trzech lub czterech parzeń, na samym początku wlewam trochę wody do czajniczka w celu podgrzania. Przy drugiej turze po dwóch ewentualnie trzech parzeniach starcza mi wody na wypłukanie czajniczka. Przy pięciokrotnym parzeniu starczyłby cały termos, ale wolę wlać kolejny biały wrzątek, żeby mieć temp. wody na odpowiednim, wymaganym poziomie. Na razie parzę gong fu jedynie mocniej fermentowane Oolongi. Pierwsze trzy, cztery parzenia zajmują mi średnio od 30 do 40 min. A jak to wygląda u Ciebie, ziomiwan?

Janusz, lepiej wstać w dniu wyprawy jeszcze wcześniej i zaparzyć herbatę:)
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: koena w 02 Kwiecień, 2012, 14:26:39 pm
Cytat: krzysztofsf
Fakt, ze trzeba siedziec w poblizu elektrycznego dzbanka i co kilka minut dogrzewac wode na kolejne parzenia. Pierwsze parzenia oolong czy Pu Erh (...)
No właśnie.
Akurat ostatnio jakoś odeszłam od oolongów i Pu Erhów (nie wiem czemu).
Przy tej metodzie czajniczki są za małe i co chwilę musiałaby parzyć. Mogę sobie pozwolić chwilowo na pracę w domu bo "freelanceruję", ale nie oznacza to, że mogę non-stop pilnować wody. 0,4l znika u mnie bardzo szybko (czajnik mam na 0,8l na 2os). Przy śniadaniu wypijam dobrze ponad 0,4 sama o.O. To może niedobrze bo do jedzenia nie powinnam tyle pić, ale cóż. W ciągu dnia dlatego potrafię wypić nawet minimum 4 czajniczki na pół z moją połowića ;), chyba zwykle więcej niż 5.
Gong fu cha raczej pasuje mi na spotkania z przyjaciółmi, do rozmowy.

Jak już się rozwinął temat picia wody, to rzeczywiście latem piję więcej wody (ostatnio Cisowianka). Ale fajnie jest zaparzyć herbatę zieloną "na zimno".
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: odalisques w 02 Kwiecień, 2012, 14:46:46 pm
cd. Wątek "Długie odstępy czasu....." dokładnie przeczytałem,ale zapytam :czy w tak długim czasie rzeczywiście napar w termosie traci swoje właściwości lecznicze i powstają zwiazki szkodliwe dla zdrowia ?

Jeśli mówimy o samym naparze w termosie (bez liści) to nie, tracisz jedynie smak (i jakąś tam część polifenoli w zależności od czasu i średniej temperatury, ale tym bym się nie przejmował).
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: ziomiwan w 02 Kwiecień, 2012, 17:42:41 pm
Naz- mniej więcej tak samo. Takiej samej pojemności termos. Też najpierw nagrzewam wodą czajniczek, wylewam i dopiero parzę. Przy przedostatnim parzeniu z wody jaka pozostaje też gotuję znów wodę, bo tak czy inaczej woda w termosie już zdążyła ostygnąć.

I masz rację jeśli chodzi o radę dla Janusza, zawsze to więcej smaku i aromatu.

Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: Naz w 02 Kwiecień, 2012, 18:50:24 pm
Przede wszystkim liczy się smak i aromat herbaty.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: gooner92 w 11 Czerwiec, 2012, 16:42:57 pm
Nie chcę zakładać nowego tematu, więc tutaj zadam pytanie odnośnie odstępów czasu między parzeniami. Jaki jest minimalny odstęp czasu między parzeniami herbaty z tych samych liści? Czy można zaparzyć jedną filiżankę, a następnie po 10 minutach (żeby ostygła woda) znowu zalać te same liście czy może lepiej jest poczekać trochę dłużej?
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: krzysztofsf w 11 Czerwiec, 2012, 18:07:16 pm
Nie chcę zakładać nowego tematu, więc tutaj zadam pytanie odnośnie odstępów czasu między parzeniami. Jaki jest minimalny odstęp czasu między parzeniami herbaty z tych samych liści? Czy można zaparzyć jedną filiżankę, a następnie po 10 minutach (żeby ostygła woda) znowu zalać te same liście czy może lepiej jest poczekać trochę dłużej?

Sadze, ze nie ma regul, a przynajmniej uniwersalnych.

Watpie, zeby czekanie do wystygniecia lisci mialo sens i bylo celowo stosowane. Przeciez nawet ogrzewa sie czajniczki , zeby woda nie tracila temperatury na ich ogrzanie.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: tanhayi w 11 Czerwiec, 2012, 18:37:05 pm
Krzysztof większość powiedział, jedynie co, to radze po płukaniu odczekać z minutkę i wtedy rozpocząć właściwe parzenie.
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: lubie-herbatki w 13 Luty, 2014, 10:28:58 am
Dobrze, że trafiłem na ten wątek, bo zdarzało nam się zostawiać liście zielonej herbaty na drugi dzień :).
Tytuł: Odp: Długie odstępy między parzeniami
Wiadomość wysłana przez: freesound w 13 Maj, 2017, 16:38:40 pm
Nie ma restrykcji jeśli chodzi o minimum czasu. My potrafimy zalewać co 1-2 minuty przy parzeniu gongfu. To z maksymalnym czasem są różne opinie. Nie powinno parzyć się tych samych liści następnego dnia wg jednych, jednak wg innych możesz parzyć tak długo jak Ci smakuje herbata ;) jak zaleje 1-2 razy świeże liście wieczorem, to następnego dnia spokojnie starczy jeszcze na pare smacznych zalań. Jednak tak jak to było wcześniej wspomniane, zazwyczaj wylewam pierwsze zalanie, które piję następnego dnia.